6 postanowień na Nowy Rok, które NAPRAWDĘ możesz zrealizować

Jak zrealizować noworoczne postanowienia? Wiecie - schudnąć, znaleźć miłość życia, zmienić pracę, stać się lepszą wersją siebie? Rok temu wszyscy śmiali się z postanowienia Piotra Żyły na nowy rok. Chciał tylko wymienić sznurówkę w bucie, bo stara się zerwała. Ale wiecie co? Nie każdy z nas może pochwalić się tym, że postanowienie noworoczne udało mu się zrealizować. A Piotrek zmienił sznurówkę i lepiej mu się skakało!










  1. Uśmiechać się.
    Ale tylko i wyłącznie szczerze. Nie zakładać dobrą minę do złej gry; udawać, że wszystko jest świetnie, kiedy świat się wali. Fake news zostawmy wraz z Despasito i fidget spinnerami w roku 2017. Skoro w świat social media ma wkraść się szczerość, to może poza brakiem photoshopa, trzeba pomyśleć o szczerości wobec samego siebie?






  1. Przestać patrzeć na siebie przez pryzmat idealnych celebrytek.
    Bo wcale idealnie nie są. Bycie zupełnie normalną kobietą ze zmarszczkami, rozstępami i dodatkowymi kilogramami naprawdę nikogo już nie dziwi. No dobra, może dziwi – ludzi, którzy są ślepo zapatrzeni w okładki Vogue, mega-fit-magazynów i większość katalogów firm bieliźniarskich. Na szczęście są firmy, które zaczynają myśleć bardziej ciałopozytywnie i udowadniać, że pięknie można wyglądać w każdym rozmiarze, kształcie i kolorze.





  2. Znaleźć ulubioną aktywność fizyczną.
    Okej, w moim przypadku to brzmi tak samo nierealnie jak przebiegnięcie maratonu. Z drugiej strony, nie jest to obietnica zrzucenia 20 kilogramów i zostania drugą Chodakowską. Po pierwsze, mąż Grek mi nie grozi, a po drugie – moje kolano by tego nie przetrwało. Znalezienie ulubionej aktywności fizycznej brzmi realniej. Bo może to będzie siłownia, taniec, a może jednak nordic walking? Od czegoś trzeba zacząć!







  3. Robić to, co kochasz.
    Może nie oznacza to rzucania pracy i wyjechania w Bieszczady. Choć to ciągle kusząca opcja, wiem! San Escobar też by się na to nadał. Chodzi raczej o znalezienie chociaż godziny tygodniowo na realizowanie swojej pasji. Pisanie, fotografia, śpiew, taniec, aktorstwo... Cokolwiek wpadnie Ci do głowy, jestem pewna jednego – będzie dawało więcej energii niż godzina biegania i dziesięć tabliczek czekolady. Bo to robienie czegoś dla siebie, dbanie o to, żeby ASAPy, dedlajny i inne feedbacki nie zryły nam mózgów. 





  4. Nie szukać miłości.
    Bo ona przyjdzie sama. Dzisiaj, jutro, za miesiąc. Taka ze mnie optymistka, że ciągle wierzę w miłość. I w sumie, polecam tę wiarę każdemu. Okej, nie sądzę, że nagle u każdej z nas pojawi się Książę z bajki na białym rumaku/w białym audi, ale za to już w czarnym BMW może tak!




  5. Być szczęśliwą.
    Ostatnio zaspałam do pracy i jedyną opcją ratowania sytuacji była wycieczka Uberem. Pan kierowca tłumaczył mi, że bez szczęścia w życiu nie czeka mnie nic dobrego. Kiedy już chciałam zacząć dyskusję, że bez zdrowia jednak byłoby ciężej - „a jak będzie Pani chora? Bez szczęścia na dobrego lekarza Pani nie trafi!”. Może bez pieniędzy na dobrego lekarza byłoby trudniej trafić, ale kończąc jednak ten pesymistyczny wywód – bycie szczęśliwym to jedyne postanowienie, jakie miałam przez ostatnie kilka lat. To, i żeby przetrwać. A przetrwanie bez szczęścia też byłoby niemożliwe. A szczęście daje możliwość bycia szczęśliwą, chociaż przez chwilę. I doceniać te małe detale, kiedy wszystko się wali.



    fot. Paulina Różycka 




Oby 2018 był pełen miłości, uśmiechu i spełnionych marzeń!  




Znajdź mnie!

 



Popularne posty